Zaprezentowane w ostatnich tygodniach podczas prac Parlamentarnego Zespołu ds. Regulacji Rynku Aptecznego i Produktów Leczniczych pomysły na reformę polskiego rynku aptek bazują na doświadczeniach dwóch krajów, które radykalnie przebudowały swój rynek w ostatnich latach: Włoch i Węgier. Propozycje prezentowane przez środowiska pracodawców bazują na reformie włoskiego rynku aptecznego w roku 2017, które poszły w stronę deregulacji i praw pacjentów, zaprezentowane przez Naczelną Izbę Aptekarką opierają się na doświadczeniach reformy, którą Wiktor Orban przeprowadził na Węgrzech w 2010 roku, która polegała na wywłaszczeniach.
Reforma włoska znosiła, a węgierska wprowadzała zasadę Apteki dla Aptekarza w tych krajach. Reforma włoska stawiała w centrum regulacji potrzeby pacjentów – dostępność do aptek i leków. Jej główne założenia to konieczność zahamowania spadku liczby aptek w kraju, ożywienie skostniałego sektora, wzrost konkurencji, a co za tym idzie, spadek cen i wzrost liczby usług aptecznych.
U podstawy reformy węgierskiej leżał zaś dobrostan aptekarzy, którym chciano zapewnić kontrolę nad rynkiem i ochronę przed konkurencją. Reforma węgierska odebrała więc majątek właścicielom – niefarmaceutom, którzy zmuszeni zostali do przekazania większościowego pakietu akcji lub udziałów w swoich aptekach magistrom farmacji. Obie reformy przeszły próby czasu – włoska obowiązuje już prawie 10 lat, węgierska 16 – była jedną z pierwszych reform Wiktora Orbana po jego powrocie do władzy (podobnie w Polsce – Apteka dla Aptekarza była jedną z pierwszych reform PIS). Przyjrzyjmy się więc skutkom obu rozwiązań:
Włochy – haust świeżego powietrza
• Zniesiono obowiązujące od dziesięcioleci ograniczenie właścicielskie w postaci Apteki dla Aptekarza. Każdy może kupić aptekę.
• Reforma dopuściła możliwość tworzenia sieci aptek, nie ma ograniczenia posiadania max. 4 aptek.
• Żaden podmiot nie może kontrolować, bezpośrednio lub pośrednio, więcej niż 20% aptek istniejących w regionie lub prowincji autonomicznej.
• Obowiązuje kryterium geograficzne (200 m między placówkami).
• Obowiązuje kryterium demograficzne (1 apteka / 3300 mieszkańców).
Skutki reformy we Włoszech
• Zahamowanie spadku liczny aptek, w niektórych prowincjach nastąpił wzrost. Na początku 2025 roku we Włoszech działało ponad 19 997 aptek, co stanowi wzrost o 5,4% w porównaniu z 2017 rokiem, kiedy to zliberalizowano rynek.
• Reforma uchroniła od zamknięcia 3-4 tys. aptek, które były w trudnej sytuacji finansowej, co pozwoliło prywatnym farmaceutom na wyjście z biznesu, a nowym operatorom detalicznym na utrzymanie wysokiego poziomu dostępności i usług dla pacjentów w danym regionie.
• Konsolidacja przebiega stabilnie, w kontrolowanym tempie. Po prawie 10 latach od liberalizacji rynku właścicieli zmieniło ok. 5% aptek.
• Włosi wydają mniej na leki niż mieszkańcy innych dużych krajów Europy Zachodniej. Wzmocnienie roli aptek w systemie dystrybucji napędza wzrost udziału leków generycznych, a konkurencja cenowa i jakościowa działa na korzyść pacjentów/klientów oraz płatnika.
• Dynamicznie rozwijają się usługi opieki farmaceutycznej.
• Zewnętrzne inwestycje zwiększyły wartość aptek. Wpływ na to miało utrzymanie ograniczeń demograficzno-geograficznych przy zniesieniu AdA – liczba aptek w kraju jest stała, a liczba potencjalnych nabywców wzrosła. Kupują oni istniejące apteki, bo nowych nie ma gdzie otwierać. Średnia centa transakcyjna to 2-3 mln euro per apteka.
Węgry – rynek w zastoju
• Wprowadzono zasadę Apteki dla Aptekarza. W nowym stanie prawnym właścicielem apteki może być farmaceuta lub spółka z większościowym udziałem farmaceuty/farmaceutów.
• Wywłaszczono dotychczasowych właścicieli – niefarmaceutów. Udział farmaceutów w spółkach prowadzących apteki musiał osiągnąć poziom przekraczający 25 % udziałów w aptece do końca 2014 r., a po roku 2017 – co najmniej udział większościowy.
• Brak osiągnięcia powyższych progów w określonym czasie skutkował utratą koncesji dla dotychczasowych właścicieli. W efekcie tego mechanizmu, przymuszeni właściciele odstępowali pakiety kontrolne farmaceutom za ułamek wartości.
• W roku 2011 wprowadzono również ograniczenie liczby aptek, które może posiadać (w całości lub poprzez większościowy udział w spółce) jeden podmiot, do czterech.
• Wprowadzono bezwzględnie obowiązywanie limitów demograficznych i geograficznych. Inne reguły obowiązują przy tym w stosunku do pierwszej apteki na danym terenie, a inne w odniesieniu do kolejnych aptek. W stosunku do pierwszej apteki niezbędne jest spełnienie kryterium demograficznego co najmniej 4.500 mieszkańców stale zamieszkałych na danym terenie. W stosunku do kolejnych aptek obowiązują następujące kryteria geograficzne i demograficzne:
a) dla obszarów i miejscowości do 50.000 mieszkańców minimalna odległość od już istniejącej apteki wynosi 250 m (liczone jako najkrótsza droga pieszego), zaś minimalna liczba ludności przypadająca na aptekę wynosi 4.500 mieszkańców;
b) dla miast powyżej 50.000 mieszkańców kryterium geograficzne to 300 m, a demograficzne to 4.000 mieszkańców.
Skutki reformy na Węgrzech:
Kancelaria Zgromadzenia Narodowego Węgier, w sprawozdaniu nr B/1764 o aptekach ogólnodostępnych z dnia 27 października 2014 r., przygotowała ocenę funkcjonowania reformy po niemal 4 latach od jej wprowadzenia (za okres od 2011 r. do 1 lipca 2014 r.). Wynika z niej, że:
• Liczba aptek spadał. 2010 istniało 2470, w 2014 – 2329. I spada do dziś. W 2024 – na Węgrzech działało 2246 aptek.
• Liczna nowych zezwoleń jest minimalna – kila rocznie. Przedstawione w sprawozdaniu statystyczne dane dotyczące znikomej ilości wydanych nowych zezwoleń wskazują przy tym, że w wyniku reform nie dochodzi do „bardziej równomiernego” zlokalizowania aptek w skali kraju i zwiększenia dostępności do aptek dla pacjentów na mniej zaludnionych obszarach wiejskich.
• Chcąc zapobiec spadkowi liczby aptek, wprowadzono możliwość posiadanie apteki filiajnej przez aptekarza, ze zdalnym nadzorem farmaceuty. To jednak nie odwróciło spadku dostępności do aptek.
• Węgry należą do krajów o wysokich cenach leków i niskie liczbie usług dla pacjentów.
Potrzeba reformy polskiego rynku aptek jest oczywista – stworzyliśmy najbardziej przeregulowany rynek w Europie, gdzie liczba aptek spada, a zastosowane regulacje okazały się niegodne z polską konstytucją (wyrok TK z 2024 roku) i zostały zaskarżone do sądu, Komisji Europejskiej i Trybunału Arbitrażowego. Naprawiając rynek, politycy muszą zdecydować się, czy chcą iść drogą włoską, gdzie podmiotem reformy jest pacjent, czy drogą orbanowskich reform wprowadzających apteczną oligarchię.